Wielki tydzień – Settimana Santa.

Zabiorę Was dzisiaj w podróż niezwykłą, przepełnioną refleksją i zadumą. Odsłonię przed Wami Tajemnice, czyli Misteri di Trapani. Niezapomniany i jedyny w swoim rodzaju spektakl, wywodzący się ze zwyczajów hiszpańskich, a kultywowany od prawie 400 lat. 

Wielkanoc we Włoszech, to religia, folklor i różne tradycje kulturalne, które przeplatają się wzajemnie, tworząc wyjątkową atmosferę. Wielki Tydzień, najbardziej spektakularnie obchodzony jest na Sycylii, gdzie uroczyste i widowiskowe procesje, skupiają wielu wiernych. Każdego roku w sycylijskim mieście Trapani, w Wielki Piątek wyrusza z kościoła del Purgatorio, znajdującego się w starej części miasta, procesja. Składa się ona z 20 artystycznych konstrukcji, przedstawiających mękę i śmierć Chrystusa na krzyżu oraz figur zmarłego Chrystusa i Matki Boskiej Bolesnej. Każda rzeźba wykonana została w XVII w. z użyciem płótna, masy papierowej i drewna. Powstałe konstrukcje niesione są przez grupy rzemieślników, rybaków i artystów, którzy przez prawie 24 godziny wędrują z nimi przez ulice miasta, unosząc je nad głowami. Dla osób wierzących jest to duchowe oczyszczenie, dla pozostałych piękne, niemal teatralne widowisko oraz okazja do wyciszenia i filozoficznych przemyśleń…

Opiszę Wam pokrótce jak przebiega całość tego kultu religijnego, które wywodzi się z tradycji kultury ludowej oraz klasztornej. Wieczorem w Wielki Czwartek zbierają się w kościele wybrani reprezentanci poszczególnych grup rzemieślniczych oraz ich znajomi i przyjaciele. Odsłaniają figury Świętych umieszczone na specjalnych konstrukcjach i ozdabiają je z ogromną starannością kwiatowymi kompozycjami, wspinając się na drabiny. Można powiedzieć, że czuwają przy nich całą noc, aby kolejnego dnia wyruszyć z nimi w podróż drogi krzyżowej. Wszyscy czekają na ten dzień cały rok, bo jest to największe rangą wydarzenie dla wiernych mieszkańców miasta i pasjonatów Misteri, którzy specjalnie przyjeżdżają z całego świata, aby w nich uczestniczyć.

Sama jestem pod wielkim wrażeniem i urokiem tego co przeżyłam, towarzysząc i fotografując całość procesji. W Wielki Piątek o koło południa zbierają się na placu przed kościołem, w oknach i na wszystkich, węższych i szerszych ulicach miasta, wierni i miłośnicy tego pięknego widowiska. Przy unoszących się dźwiękach marszów żałobnych, granych przez rożne orkiestry, wyłaniają się kolejno spektakularne, średniowieczne konstrukcje obrazujące sceny męki Chrystusa. Widać skupienie, powagę, siłę i słabość człowieka, wrażliwość i wewnętrzne zmagania…Każdy kto dźwiga na ramieniu drewniane rzeźby, dźwiga też ciężar sumienia. I choć teraz jeszcze tego nie widać jaka czeka ich droga, to zobaczyć będzie to można dopiero jutro, kiedy powrócą po długiej wędrówce …

Rytm i specjalny układ kroków do muzycznych dźwięków, zatrzymania i postoje, uderzenia kołatek, tworzą pewien rodzaj atmosfery. Nadchodzący zachód słońca i jego złota poświata, maluje na twarzach gipsowych figur jak i pogrążonych w zadumie wiernych, obraz nieziemskiego skupienia, co przenosi nas w inny wymiar. Wymiar ponadczasowy, gdzie nie odliczamy godzin, nie śpieszymy się na wyznaczone spotkanie, nie czujemy głodu i zmęczenia i czujemy chęć trwania w nim jak najdłużej, aby z zapartym tchem podziwiać każdą chwilę i każdy krok …

Trudno opisać takie przeżycia, trzeba je poczuć i prawie dotknąć …

Zapada wieczór zapowiadający długą noc. Niesione latarnie i płomyki świec rozświetlają mrok i już w innym świetle ukazują te same twarze…Teraz odsłaniają ból i wewnętrzne zmagania. Zaczyna brakować sił, a może wiary? Prawie słychać myśli i rozterki każdego z nich… Ale trzeba walczyć, nie poddawać się i jak w życiu codziennym, dążyć do celu…

Procesja przechodzi główną ulicą miasta. Już po północy. Teraz dłuższy odpoczynek. Krótkie rozmowy, objęcia, uśmiechy, spokój i cisza …

Wielka Sobota. Świt. Tak jak z nocy wyłania się dzień, tak dla niektórych pojawia się nadzieja… Po czuwaniu rzemieślnicy ruszają dalej, tym razem w stronę portu na powitanie słońca. W jednej z maleńkich uliczek, z których widać rybackie kutry i krążące mewy, zatrzymują się na skromny posiłek. Przed nimi najważniejsze chwile… Epilog…

Procesja rusza w stronę centrum starego miasta. Zmęczenie daje znać. Mija 22 godzina. Stearyna z wypalonych świec zastygła na ramionach, pochylone głowy i pierwsze łzy… Nadchodzi koniec emocjonalnej drogi, podczas której wydarzyło się tak wiele… Statuy znikają kolejno w mroku kościelnych przestrzeni. Piękne i wzruszające marsze dodają powagi. Zaraz wszystko umilknie i zapadnie kurtyna, kryjąca na kolejny rok te wzruszające chwile…

Jestem w kościele. Witam powracających. Niektórzy nie mają już siły. Ból rysuje się na ich twarzach, jakby powtarzali sobie mantrę” już niedługo, dam radę…”. Święci powracają na swoje miejsca. Teraz łzy płyną garściami. Płaczą wszyscy. Emocje sięgnęły zenitu… Przeszli daleką drogę, dźwigając krzyż swoich przeżyć…Teraz proszą o odkupienie, wybaczenie i spokój…Taka to była ich droga, każdy sam ze sobą mimo tłumu dookoła…Każdy z nadzieją na lepszego siebie…Na lepsze jutro… Dokonało się…

Teraz przed nimi długi sen, a jutro oczyszczenie i z przemyślenia… Siła i wiara. Nigdy przedtem nie widziałam tylu rożnych spojrzeń…W jednych widać było bunt ,w innych pokorę. W niektórych miłość i spokój, a w jeszcze innych obojętność i brak wiary we własne możliwości. Jednak pod koniec tego spektakularnego widowiska, dostrzegłam jedność. Tak jakby wszyscy narodzili się na nowo… Bezbronni i niewinni…

Emocje, to źródło z którego czerpiemy siłę. Potrzebujemy ich, aby działać, tworzyć i dostrzegać innych. Dzięki nim czasem płaczemy, a czasem się uśmiechamy. Są nam potrzebne, aby przeżyć niezapomniane chwile… 

 

 

Jeśli choć trochę zainteresowałam Was moją opowieścią i zobrazowałam to duchowe widowisko na tyle, abyście sami chcieli chcieli wziąć w nim udział, to zapraszam do Trapani, miasta Misteri i słońca…

Życzę Wam wspaniałych Świąt Wielkanocnych, pełnych spokoju, ukojenia, wsparcia i miłości !

 

tekst i zdjęcia 

Monika Pawłowska - Pastuszak
Monika Pawłowska-Pastuszak

Monika Pawłowska-Pastuszak

Monika Pawłowska-Pastuszak – Podróżniczka, fotografka, felietonistka, miłośniczka teatru i tańca. Urodzona w Warszawie w 1969 roku, gdzie mieszka i pracuje do dzisiaj. Dorastając w trudnych czasach lat 80-tych, marzyła o podróżach. Jako nastolatka zaczęła przygodę z Teatrem Pantomimy Czytaj więcej ...
Monika Pawłowska-Pastuszak

Latest posts by Monika Pawłowska-Pastuszak (see all)

Kontakt

Masz jakiekolwiek pytanie wyślij wiadomość.

Wysyłanie

 Copyright © Be Art 2015. All Right Reserved. Developed by Karol Sz.

Polityka Prywatności

Narzędzia ochrony prywatności

   
lub

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

lub     

Nie pamiętasz hasła ?

lub

Create Account