Mateusz Grzesiak – psycholog, trener rozwoju osobistego, przedsiębiorca. Autor wielu książek z zakresu zarządzania, marketingu, psychologii sukcesu, inteligencji emocjonalnej. Twórca zintegrowanego modelu umiejętności miękkich – Mixed Mental Arts. Obywatel świata i promotor kultury otwartości pragnący zrewolucjonizować mentalność współczesnego społeczeństwa.

 

 

 

Lidia Bąk: Karierę zawodową rozpocząłeś bezpośrednio po studiach w 2005 r. Osiągnięty w krótkim czasie sukces i uznanie na płaszczyźnie międzynarodowej to efekt talentu, predyspozycji czy cech Twojego charakteru?

Mateusz Grzesiak: Nie ma czegoś takiego jak talent. Są tylko umiejętności uzyskane ciężką i inteligentną pracą. Zawsze powtarzam, że wszystkiego można się nauczyć.

LB: W ostatnich latach w Polsce widoczny jest bardzo gwałtowny wzrost liczby coachów i mówców motywacyjnych. Co sądzisz o tym zjawisku?

MG: Uważam, że to wynika z większej świadomości Polaków, że rozwijanie własnych umiejętności jest niezbędne do uzyskania wszechstronnych możliwości zawodowych. Polska plasuje się na 12. miejscu w rankingu narodowości, które deklarują chęć podnoszenia swoich kwalifikacji. Już nie chodzi o to, żeby złapać jakąś ciepłą urzędową posadkę i tam spędzić kolejnych 30 lat. Teraz mamy możliwości, o jakich nie śniło się naszym rodzicom, i chętnie z nich korzystamy, skupiając się na rozwoju w kontekście zarówno zawodowym, jak i osobistym. Zaczynałem swoją karierę, gdy rynek szkoleń w Polsce jeszcze raczkował. Szybko okazało się, że jest to obszar, w którym można dużo zdziałać. Myślę, że dzięki moim pierwszym sukcesom wiele osób dostrzegło w tej branży potencjał i zaczęło bardziej interesować się rozwojem osobistym.

LB: Umiejętności miękkie – czym są i dlaczego tak ważne jest ich właściwe zrozumienie oraz wykorzystanie w życiu osobistym i biznesie?

MG: Umiejętności miękkie to umiejętności zarządzania myślami, emocjami i zachowaniami, umożliwiające osiąganie wyznaczonych celów. Bazują na teoretycznej oraz praktycznej wiedzy pochodzącej z różnych nauk i dziedzin, a przyjmują formę powtarzalnych, duplikowalnych, skalowalnych i uniwersalnych modeli zmiany. W praktyce oznacza to, że bez inteligencji emocjonalnej daleko nie zajdziemy, nawet jeśli mamy tytuł magistra czy doktora. Dla amerykańskiego pracodawcy EQ jest trzykrotnie ważniejsza niż IQ. W Polsce również jest ona coraz bardziej doceniana, co otwiera drogę do stanowisk na bardzo wysokich szczeblach osobom, które potrafią kontrolować emocje, są empatyczne, wiedzą, jak motywować innych, oraz potrafią budować z nimi relacje. Opracowany przeze mnie system Mixed Mental Arts jest próbą klasyfikacji tych umiejętności i połączenia ich w jedną spójną całość. To dyscyplina, która łączy narzędzia psychologiczne z różnych dziedzin w celu stworzenia praktycznych modeli zmiany i aplikuje je w czterech obszarach: marketingu, zarządzaniu, duchowości oraz samorealizacji.

LB: Jak oceniasz zmiany w mentalności i zachowaniach społeczeństwa polskiego w ciągu ostatnich 10 lat?

MG: Na co dzień, pracując z osobami z bardzo różnych środowisk – od celebrytów, przez członków zarządu do właścicieli MŚP – zauważam, że powoli zachodzi zmiana w świadomości i mentalności Polaków. Gdy 10 lat temu przychodził do mnie prezes dużej firmy, startowaliśmy z zupełnie innego poziomu świadomości niż teraz. Niewątpliwie jest jeszcze mnóstwo rzeczy, których my, Polacy, musimy się nauczyć. Na przykład według wybitnego socjologa Geerta Hofstedego, który stworzył teorię wymiarów kultur narodowych, niezwykle istotnym elementem opisującym mentalność danej kultury jest wskaźnik dystansu władzy. W Polsce jest on nadal bardzo wysoki, w dużej mierze ze względu na bagaż PRL-u, gdy wytworzyły się pewne schematy postępowań, których nie pozbędziemy się ot tak, z dnia na dzień. W polskich przedsiębiorstwach dominują dyrektywny styl sprawowania władzy, duża rola biurokracji, pasywne zachowanie pracowników i jednocześnie ich solidarność skierowana przeciwko kierownictwu, które z założenia jest złe i wyzyskuje ludzi. Takie schematy myślenia wciąż są obecne w wielu polskich firmach, ale widać też zmiany. Przed nami jeszcze długa droga, jednak zmierzamy w dobrym kierunku.

LB: W której grupie wiekowej dostrzegasz największy potencjał i dlaczego?

MG: Każdy wiek ma swoje prawa i określony potencjał. Nie jest tak, że możesz się rozwijać tylko wtedy, kiedy masz 30, 40 lat, a później jest już za późno. Zawsze jest dobry czas, żeby zacząć inwestować w siebie. Weźmy np. takich baby boomers, czyli dzisiejszych 50-latków i 60-latków. Mają oni silnie zbudowaną pozycję, autorytet i wierzą we władzę. Urodzeni w patriarchacie, rozumieją świat poprzez strukturę pionową, a ich poczucie własnej wartości opiera się na sukcesach zawodowych. To też zwolennicy tradycyjnego podziału ról w rodzinie, w której kobiety występują przede wszystkim w rolach matek i żon, a mężczyźni dostarczają finansowe bezpieczeństwo i stabilizację. Takie są schematy myślenia i zachowań. Nie znaczy to, że przedstawiciele tego pokolenia są skazani na porażkę w dzisiejszym dynamicznie zmieniającym się świecie. Dla osób, które chcą się rozwijać, nie ma znaczenia, kiedy się urodziły i jakie schematy zostały im wdrukowane. Mają one na tyle otwarte umysły, że – przy odpowiednim wsparciu – potrafią przemodelować swój sposób zachowania i myślenia i zaktualizować je do potrzeb nowoczesnego świata.

A co z osobami z pokolenia X, które urodziły się w czasach rewolucji obyczajowej? W tym okresie obok produkcji zaczęły królować usługi, co wymogło naukę umiejętności miękkich oraz inwestowania w komunikację i sposób przekazu. Ryzyko daje adrenalinę, możliwość porażki i sukcesy budują wiarę w siebie, a wszelkie ograniczenia systemowe należy niszczyć. Wartościami stają się samodzielność i indywidualizm, a wszelkie formy autorytarnego zachowania ze strony przełożonych są traktowane jako przejaw odbierania wolności. To są osoby bardziej świadome, a czas, w którym się urodziły, zdefiniował ich cechy osobowości i dał im możliwości, których nie miało poprzednie pokolenie.

Zupełnie innymi cechami charakteryzują się milenialsi, czyli urodzeni w latach 80. i 90. Wychowywani często w dobrobycie, zbawiani przez rodziców chcących jak najlepszych warunków rozwoju dla swego dziecka. Nie słyszeli w szkołach, tak jak pokolenie X, że są głupi i sobie nie poradzą, że świat jest zły i trzeba uważać. Skutkiem takiego wychowania jest powszechne przekonanie, że pokolenie Y jest leniwe, roszczeniowe i mało samodzielne. Z drugiej strony jak żadne inne jest wyspecjalizowane w korzystaniu z nowoczesnych technologii, innowacyjne, otwarte i ma ogromne oczekiwania względem świata i innych. Podsumowując i odpowiadając na Twoje pytanie: każde pokolenie ma swój potencjał rozwoju. Teraz dostęp do wiedzy jest ogólny dla wszystkich i każdy na takich samych, demokratycznych warunkach może z niego korzystać. Mimo różnic w wychowaniu, wieku i sytuacji ekonomicznej startujemy z tego samego miejsca.

LB: Jakie cechy uważasz za istotne w kreowaniu przyszłości oraz budowaniu biznesu?

MG: Kreowanie przyszłości i budowanie biznesu to dwie bardzo istotne kwestie, do których nie są nam potrzebne określone i nadane z góry cechy, lecz umiejętności, które możemy zdobyć, rozwijać i doprowadzać do perfekcji. Przede wszystkim są to umiejętności przywódcze, dzięki którym można nie tylko efektywnie zarządzać procesami, ale też charyzmatycznie inspirować innych do działania, skupiając wokół siebie kompetentne i zmotywowane osoby, które są w stanie osiągać ponadprzeciętne wyniki. Co dalej? Kluczowa umiejętność przyszłości, czyli sprzedaż. Bez niej ojciec nie przekona dziecka, by chciało samo zrobić pracę domową. Bez niej nauczyciel nie zainteresuje ucznia, tak by uczył się poza szkołą. Bez niej menedżer nie zmotywuje swojego zespołu, by chciał wraz z nim osiągać wyznaczone cele. Nie zapominajmy także o networkingu, czyli umiejętności budowania relacji międzyludzkich, personal brandingu oraz umiejętności mądrego korzystania z social mediów. Jak widzisz, wymieniłem przede wszystkim umiejętności miękkie, o których już wcześniej mówiłem. To jest nasza przyszłość. Bez nich nie ruszymy z miejsca, ani zawodowo, ani prywatnie.

 

LB: Jako dydaktyk chętnie dzielący się swoją wiedzą i aktywnie działający na rzecz promocji edukacji miękkiej w Polsce promujesz w naszym kraju kulturę otwartości. Czego jeszcze powinniśmy się w tym kontekście nauczyć?

MG: Z raportu Stan społeczeństwa obywatelskiego wynika, że jedynie 12% Polaków zgadza się z tym, że „większości ludzi można ufać”. Te badania wyraźnie pokazują, czego musimy się nauczyć, żeby iść do przodu. Sami możemy wiele zdziałać, ale jako jednostki jesteśmy częścią większej całości. Dopiero gdy nauczymy się ufać innym, będziemy mogli z nimi efektywnie współpracować, a to już prosta droga do osiągania bardzo ambitnych celów. Brak zaufania degeneruje nasz kapitał społeczny, uniemożliwia budowę prawidłowych relacji, niszczy potrzebę współpracy, niweczy próby osiągania celów związanych z rozwojem gospodarczym. Polaków hamuje również przekonanie, że sukcesu i szczęścia nie da się pogodzić. Kojarzymy bogactwo materialne z chciwością. Wierzymy, że bogaty to złodziej, a pierwszy milion trzeba ukraść. Ciągle też czujemy się gorsi, dominuje przekonanie, że „musimy dogonić Zachód”. Mamy głęboko zakorzeniony brak poczucia własnej wartości i wiary we własne siły. Krótko mówiąc: nie doceniamy samych siebie. Powyższe kulturowe ograniczenia powodują, że podświadomie sabotujemy swój własny sukces. Budowanie mentalności globalnej to niezbędne kroki, które musimy podjąć, aby stać się narodem otwartym, niebojącym się wyzwań i bez kompleksów.

LB: Jak zdefiniujesz słowa:

  • „odwaga”,
  • „szczęście”,
  • „sukces”?

MG: Odwaga to robić swoje mimo przeciwności i krytykanctwa. To niezgoda na bycie przeciętnym. To wychodzenie naprzeciw własnym słabościom i wątpliwościom innych. To krzyczenie tam, gdzie każą nam być cicho. Dla mnie odwaga ma różne oblicza, ale wszystko i tak sprowadza się do jednego: do życia w zgodzie ze sobą, niezależnie od wszystkiego.

W kwestii szczęścia głęboko wierzę w to, że można je kreować. Nie jesteśmy skazani na zrządzenie losu, które decyduje o tym, czy jesteśmy szczęśliwi, czy nie. Sami mamy moc uszczęśliwiania siebie i niestety też… unieszczęśliwiania. Dla mnie szczęście to zarówno drobiazgi, jak miłe słowo ekspedientki w sklepie, które zauważam, doceniam i odwzajemniam, jak i rzeczy większe, np. możliwość prowadzenia prężnie działającej firmy szkoleniowej oraz bycie mężem i ojcem. Każdy może robić szczęście po swojemu, na własnych warunkach.

A co z sukcesem? Jest to skutek pewnych działań. To samorealizacja, kompetencja i autonomia. Samorealizacja, czyli poczucie, że kreuje się rzeczywistość dookoła, a nie mechanicznie się jej poddaje. To możliwość wyjścia poza utarte ścieżki i znane schematy. Kompetencja w tym kontekście jest poczuciem bycia w czymś dobrym i dążeniem do perfekcji w jednej wybranej dziedzinie. Trzecim elementem tego psychologicznego modelu jest autonomia, czyli potrzeba bycia niezależnym. To możliwość robienia czegoś samodzielnie, żeby się realizować. To zdawanie sobie sprawy z tego, kim jesteśmy i dlaczego coś robimy, oraz możliwość takiego działania, w którym czynniki zewnętrzne nas nie ograniczają. Jeśli te wszystkie elementy są ze sobą w harmonii i mamy mierzalne efekty w tym, co robimy, wtedy możemy mówić o sukcesie.

LB: Czy zgodzisz się ze stwierdzeniem, że Mateusz Grzesiak jest człowiekiem odważnym, który znalazł swoje szczęście i odniósł sukces?

MG: Rozwój wymaga odwagi, bo polega przede wszystkim na mierzeniu się ze swoimi słabościami i lękami. A ja robię to codziennie. Na macie podczas treningu, w pracy i życiu osobistym. Szczęścia nie można znaleźć, je się tworzy. Ja tworzę swoje. W wielu aspektach odniosłem sukces i jestem z tego niezwykle dumny, ale jeszcze daleka droga przede mną. Nigdy się nie zatrzymuję, ciągle wyznaczam nowe cele i dążę do ich osiągnięcia. Sukcesem będzie dla mnie spełnienie mojej wizji, którą jest tworzenie człowieka świadomego, na co cały czas jeszcze pracuję.

LB: Co uważasz za swój największy dotychczasowy sukces w kontekście zawodowym?

MG: Zawodowo na pewno jestem dumny z tego, że udało mi się zbudować firmę, która jest liderem na rynku szkoleniowym, jest innowacyjna i wyznacza trendy. Poza tym sukcesem jest obrona doktoratu z nauk ekonomicznych i rozpoczęcie dwóch kolejnych – jednego w USA, drugiego tutaj, w Polsce. Niesamowicie też cieszę się, że zdołałem wejść ze swoimi usługami na najbardziej konkurencyjny rynek, czyli amerykański. Również współpraca ze światowymi markami, takimi jak: Audi, Google, Volkswagen Bank, Aviva, Porsche, Atlas, Danone i Lotos, to dla mnie miernik odniesionego sukcesu i powód do dumy. Fajnie jest widzieć efekty swojej pracy.

LB: Co uważasz za osobistą porażkę?

MG: Wszystko, co się wydarzyło, co kiedyś zrobiliśmy, nawet jeśli nie przyniosło to oczekiwanych rezultatów, to dla nas jakaś lekcja. Zawsze staram się wyciągać wnioski ze swoich działań.

LB: Gdybyś mógł przekazać naszym czytelnikom jedną radę, co by to było?

MG: Rada jest bardzo prosta: myślcie o sobie. Inwestujcie w swój rozwój i swoje umiejętności. Jeśli sami o to nie zadbacie, nikt za was tego nie zrobi. Uwierzcie mi – warto!

LB: Dziękuję serdecznie za rozmowę i zapraszam na spotkanie Z DRUGIEJ STRONY KAMERY 

 

Z dr Mateuszem Grzesiakiem rozmawiała Lidia Bąk
zdjęcia: Ala Wesołowska
Lidia Bąk

Lidia Bąk

Założycielka portali promujących sztukę i artystów, obejmujących patronatem medialnym wydarzenia artystyczne i kulturalno-oświatowe.Od stycznia 2017r. – redaktor naczelna portalu be-art.pl

Ukończyła Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie,zdobywając tytuł mgr ekonomii na kierunku „Organizacja i Zarządzanie”. Stypendystka rządu francuskiego – Ecole Supérieures de Commerce et d’Entreprise a Poitiers., wiecej...
Lidia Bąk

Kontakt

Masz jakiekolwiek pytanie wyślij wiadomość.

Wysyłanie

 Copyright © Be Art 2015. All Right Reserved. Developed by Karol Sz.

Polityka Prywatności

Narzędzia ochrony prywatności

   
lub

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

lub     

Nie pamiętasz hasła ?

lub

Create Account